Rosnące ceny noclegów, droższe bilety i wahania kursów walut sprawiają, że planowanie wakacji 2026 wymaga dziś większej świadomości niż kiedykolwiek wcześniej. O tym, ile faktycznie kosztuje urlop, czy wybór kierunku zależy od portfela i jak uniknąć kosztownych błędów przy płatnościach za granicą, mówi Łukasz Paszkiewicz, ekspert ds. walut i prezes Ekantor.
Ile realnie trzeba dziś przygotować na wakacje 2026? Czy będzie drożej niż rok temu?
Tak, wakacje w 2026 roku w większości przypadków będą droższe niż jeszcze kilka sezonów temu, ale nie oznacza to, że przestaliśmy mieć wpływ na koszty. Kluczowe jest to, że „tanio” nie zniknęło – tylko zmieniło zasady. Dziś nie wystarczy szukać okazji przypadkowo. Oszczędza ten, kto planuje: porównuje ceny, rezerwuje wcześniej albo elastycznie korzysta z promocji last minute. Największe różnice w budżecie dotyczą nie tyle transportu, co noclegów. W sezonie potrafią być nawet o 30–50% droższe niż poza nim. Do tego dochodzi coraz większa presja kosztowa w gastronomii i usługach lokalnych.
Czy Polacy częściej wybierają krótsze wyjazdy i czy to faktycznie oszczędność?
Widzimy wyraźny trend skracania wakacji. City breaki są wygodne, szybkie i łatwe do zaplanowania, ale nie zawsze są najtańszą opcją. W przeliczeniu na dzień taki wyjazd bywa droższy niż tygodniowy urlop. Ekonomiczny city break to dziś wydatek rzędu około 700–1700 zł na osobę, ale wszystko zależy od terminu i elastyczności. W praktyce „tanio” oznacza dziś strategię, a nie przypadek.
Czy kierunek wakacji wybieramy dziś bardziej portfelem niż sercem?
Zdecydowanie tak. Coraz częściej pierwszy filtr to nie pogoda czy atrakcje, ale koszt życia na miejscu i kurs waluty. Dla wielu osób pytanie brzmi dziś: „ile wydam na miejscu?”, a dopiero potem „gdzie chcę pojechać?”. To powoduje, że część osób rezygnuje z droższych kierunków albo skraca pobyt. Widać też kompromisy: tańszy hotel, krótszy urlop lub zmiana kraju na bardziej budżetowy.
Jakie kierunki dominują w 2026 roku i dlaczego właśnie te?
Nie zmienia się jedno – Polacy nadal najchętniej wybierają sprawdzone kierunki: Turcję, Grecję, Egipt, Tunezję i Hiszpanię. One utrzymują popularność, bo oferują przewidywalność kosztów i szeroki wybór standardów. Każdy z tych kierunków ma jednak inną specyfikę walutową i inny profil wydatków, co realnie wpływa na budżet wakacyjny. W jednych miejscach kluczowy jest kurs waluty, w innych – lokalizacja czy sezonowość.
Jak przygotować się finansowo do wyjazdu? Kiedy wymieniać pieniądze?
Najważniejsza zasada brzmi: nie zostawiaj wymiany waluty na ostatnią chwilę. Część środków warto wymienić wcześniej, a część zostawić w formie elastycznej – np. na karcie wielowalutowej. Dzięki temu można reagować na kursy i nie przepłacać w jednym momencie. Bardzo ważna jest też kwestia płatności za granicą. Zawsze wybierajmy płatność w lokalnej walucie, a nie w złotówkach. Rozliczenie w PLN często oznacza gorszy kurs i dodatkowe koszty przewalutowania.
Ciekawostki walutowe: gdzie turysta musi uważać najbardziej?
Zacznijmy od Turcji (TRY) – lira turecka jest jedną z bardziej zmiennych walut w regionie. Ceny dla turystów potrafią się zmieniać dynamicznie, dlatego warto śledzić kurs przed wyjazdem. W kurortach płatność kartą jest standardem, ale drobne wydatki lepiej realizować gotówką.
Jeśli chodzi o Grecję (EUR) – euro daje stabilność, ale różnice cenowe wynikają głównie z regionu. Wyspy są znacznie droższe niż kontynent. Kluczowa zasada: unikać przewalutowania na złotówki przy płatności kartą.
W Egiptie (EGP) – w turystycznych miejscach często akceptowane są euro i dolary, ale lokalna waluta zwykle daje lepsze warunki. Warto mieć gotówkę na napiwki i drobne wydatki – to realnie obniża koszty.
Kolejny kraj to Tunezja (TND) – tutaj dinar tunezyjski jest walutą o ograniczonej wymienialności, dlatego najlepiej wymieniać środki na miejscu. To kierunek nadal bardzo budżetowy, szczególnie w formule all inclusive.
I wreszcie słoneczna i lubiana Hiszpania (EUR) – w tym miejscu różnice cenowe wynikają bardziej z regionu niż z waluty. Barcelona czy Baleary potrafią być znacznie droższe niż mniej turystyczne części kraju. Karta działa praktycznie wszędzie, ale gotówka nadal bywa potrzebna.
Jakie błędy przy płatnościach popełniamy najczęściej?
Największym błędem jest akceptowanie przewalutowania na złotówki w terminalu płatniczym. To pozornie wygodne, ale zwykle niekorzystne. Drugi błąd to brak planu wymiany waluty – wielu turystów kupuje ją w ostatniej chwili, często po gorszym kursie.
Czy da się dziś jeszcze tanio podróżować?
Tak, ale to już nie jest kwestia przypadku. Tanie podróżowanie nie zniknęło – stało się efektem planowania. Można oszczędzić na terminie, noclegu, transporcie i walucie. Ale trzeba podejmować świadome decyzje. Najważniejsze jest to, że dziś nie chodzi o to, by wydać jak najmniej – tylko by wydać mądrze i bez nieprzyjemnych niespodzianek po powrocie.
Najtańsze wakacje nie zawsze są najlepsze. Najlepsze są te, które mieszczą się w naszym budżecie bez stresu i bez niespodzianek po powrocie. Dziś oszczędzanie na podróżach polega nie na rezygnacji z wyjazdu, ale na świadomym planowaniu – terminu, noclegu, transportu i waluty.







